Najczęściej w dniu narodzin zostaje na nas
narzucona rola którą musimy spełnić w społeczeństwie. Tożsamość z którą
będziemy musieli żyć do końca swoich dni. Nieważne czy się z nią zgadzamy czy
tez nie – to społeczeństwo wybrało na podstawie biologicznych parametrów.
Decyzja większości jest decyzją nieodwołalną. Jesteś kobietą , jesteś mężczyzną
- więc zachowuj się jak przystało.
Wykonuj powierzoną tobie role i ciesz się tym. Załóż rodzinę, spłodź potomstwo,
oczekuj wnuków i czekaj na śmierć. Przy okazji pracuj na utrzymanie siebie i
tej całej piramidy. Dobijające ? W większości przypadków te standardowe
procedury pasują. Biologiczna i psychiczna tożsamość jest spójna i jednakowa.
Potrzeba stabilności, bezpieczeństwa, niezmienności jest bardzo silna. A co się
dzieję w przypadku gdy te dwie przestrzenie do siebie nie pasują lub nie postrzegasz
świata w określony sposób ? Niby jesteś tolerowany, niby wszystko jest ok – ale
nigdy na 100 %. Następuję zagubienie –
czy wszystko jest ze mną dobrze ? Czy powinienem żyć tak jak pragnę a może na
siłę zmusić się do wpasowania ramy wytworzone przez społeczeństwo? Dążyć do
pozornego bezpieczeństwa. Każdy wybór jest ciężki. Zawszę będzie się z tym
wiązało cierpienie.
Czy nie można spojrzeć ponad tymi granicami ? Jestem człowiekiem – więc kocham. Nieważne
kogo, co. Miłość nie jest związana płcią
i nie może być ukierunkowana. Nie da się wybrać - to się czuję wewnątrz siebie. Czy miłość byłaby
miłością gdyby miałby kierunek, cel? Wiąże się ona przecież z szaleństwem,
niebezpieczeństwem, rozpaczą, nadzieją – ale nigdy nie jest związana z
racjonalizmem. Czy ciało może
kogokolwiek ograniczać ? Czy …… Tyle pytań i ciągła rozpacz….. Rozpacz nad nami
samymi.
Staram się nie patrzeć an ludzi w kategorii –
kobieta , mężczyzna. Próbuje poznać każdego oddzielnie. Nie znoszę gdy traktują
mnie z perspektywy płci. Czuję się jakoś dziwnie – ponieważ z tym ciałem nigdy
nie odczuywałem/łam więzi. Po prostu nienawidzę go. Przez jego perspektywę
jestem oceniany/na. Rozbicie, niechęć, smutek, rozżalenie – te uczucia
towarzysza gdy patrzę na lustro. Boję się co będzie – boję się następnego
kroku.
Zapewne w tej chwili masz przed oczami wyobraźni
widok pewnego polityka lub osobę o orientacji odmiennej. Myślisz - tak oni też mogą kogoś kochać ale nie chcesz
o tym słyszeć. Nie musisz. Nikt ci nie każe. Zrozum jednak, że każda osoba powinna
mieć prawo do wyboru jak chce żyć, z kim chcę żyć i nie powinieneś na tą osobę
wpływać. Nie powinieneś tej osoby oceniać. Przecież ty też kiedyś kogoś kochałeś – a może nadal kochasz. Nikt tego nie ocenia. To
ciało to jest tylko powłoka – to co mamy w środku jest ważniejsze. Nigdy nie
wiesz jak bardzo mogą zranić słowa, nigdy nie będziesz świadomy co się dzieję w
umyśle drugiej osoby.
Kim naprawdę jesteś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz